Nie masz jeszcze konta? Załóż teraz!
REDAKTOR BEZCZELNY - 8 i 9 (na luzie)
Można? Można!
Nasi urzędnicy postawili przed sobą ciężkie zadanie. Biorąc pod lupę hasła najnowszych bilboardów promujących Lublin za jego granicami poczułem wzmożone ciśnienie atmosferyczne, a uczuciu temu towarzyszyła niewiarygodna lekkość w stawianiu kolejnych kroków na zmęczonej kostce deptaka. No to teraz się zacznie – pomyślałem przywołując do głowy hasła lokalnych sceptyków: „w tym mieście trzyma mnie tylko grawitacja”. Widocznie i ta postanowiła się stąd wyprowadzić. Aleje Racławickie przywitały mnie nagłym deszczem meteorytów, a zaraz po nim przebiłem się przez żółtawą chmurę siarki. Jakby tego było mało ilość tlenu spadła dosyć drastycznie, bo jego miejsce zajął amoniak. Trudno - stwierdziłem, że spacer przy temperaturze 55 stopni Celsjusza może jedynie wzmóc irytację. Usiadłem w domowym fotelu i uświadomiłem sobie, że nasi urzędnicy faktycznie wzięli się do roboty za co jestem im niezmiernie wdzięczny! W końcu jak głosi hasło na naszym eksportowym billboardzie Lublin ma NIEZIEMSKI klimat.
Frekwencja DODAtnia
Ktoś tu kłamie – stwierdziłem po ostatnim koncercie z okazji X lecia pewnego lubelskiego hipermarketu. Główną gwiazdą urodzin była niejaka Doda i to właśnie o nią przekornie pytałem znajomych. Posądzany często o brak gustu w odpowiedzi dostawałem krótkie: Doda?! No co ty! Nie słucham! Nie chcę! Nie lubię! Fuu! I kilka mniej cenzuralnych określeń pewnego starego zawodu. Wydało się jednak, że zapytałem albo zbyt mało osób, albo pytałem zupełnie nietrafnie. Mimo pogody fatalnej jak zimowe skoki Małysza frekwencja przebiła dotychczasowe koncerty, a Krzysztof Ibisz zatrudniony w roli konferansjera tak się rozbawił, że zleciał ze sceny. I kiedy tak siedząc w fotelu oglądałem, krótką relację z tego jakże wielkiego wydarzenia, doszedłem do wniosku, że pilot do telewizora ma jedną niezaprzeczalną zaletę – czerwony przycisk OFF.
Herbata w literatkach
Praca radnego jest naprawdę ciężka. Dobrze obrazują to zdjęcia, które jakiś czas temu pojawiły się w Gazecie Wyborczej Lublin, gdzie dwóch radnych PSLu z dosyć „zmęczonymi” twarzami siedzi przy stole zastawionym specjałami typu Napoleon. Oczywiście panowie zarzekali się, że w pracy nie piją. I chwała im za to. Któż by się nie denerwował, kiedy wścibski reporter wchodzi z butami na salony i znienacka prosto w twarz fleszem błyska. Nic dziwnego, że oczy tak zmrużone. A że Panowie nowym zwyczajem raczyli się bursztynową herbatką w literatkach to nie znaczy zaraz, że winni. Pan dziennikarz próbował, że taki pewny? Nie daj Boże! w pracy przecież był.
Duży jak brzoza…
Lody to zdradziecki wynalazek. Przekonał się o tym złodziej z Biłgoraja, który nie mógł odmówić sobie nocnych odwiedzin w sklepie spożywczym. Być może udałoby mu się uciec, jednak pokusa była silniejsza, a smak lodów na tyle doskonały, że nasz bohater pozostał w sklepie, aż do czasu przyjazdu policji. Kiedy uzbrojeni policjanci wtargnęli do „obrabowywanego” sklepu zastali małego, 25 letniego chłopca z lodem w ręku. Miejmy nadzieję, że nie płakał, kiedy okazało się, że straty wyniosły… 8 złotych!
Juwenalia
Coś tu się nie zgadza - pomyślałem sobie, kiedy wieczorną porą Mattafix śpiewał w Lublinie o Big City Life. W kategorii Big wystąpili też panowie z Big Cyca i żeby tej wielkości nie było mało frekwencja była równie big. Dni KULTURY Studenckiej – taki napis rzucał mi się gęsto w oczy, ale w konfrontacji z rzeczywistością momentami owy tekst wypadał raczej blado. A może po prostu taka jest ta kultura?Zaiks czuwaPo studniówkach, radiach w autobusach ZAiKS chce zająć się… zespołami ludowymi. Pani Zofia (82 lata) liderka „Zespołu z Łupek” o ZAiKSie do tej pory nie słyszała, a o samych opłatach nie chce słyszeć. Zapewne przyjdzie jej zapłacić za hity typu: „O mój rozmarynie” czy „Poszła Karolinka”. Lubelscy artyści uliczni śpiewają jakby nieco ciszej, studenci nie otwierają już okien w akademikach, fryzjer umilający muzyką radiową czas klientom rozgląda się gorączkowo co chwilę. Miejmy nadzieję, że kiedy pewnego pięknego dnia nasz telefon zadzwoni dzwonkiem z najnowszego hitu radia Eska, zza pleców nie wyskoczy pan w ciemnych okularach i zapyta: „A licencja jest?”.
Nię bądź…
Końcowe pozdrowienia dla wszystkich, którzy podczas rozmowy ze mną zwykli z powagą mówić: „Nie bądź bezczelny!”. Życzenia śmierci przyjmuję tylko mailowo. Cheers!
Tekst udostępniony przez:






